Wizerunek lesbijskiej rodziny w programie reality show pt. Superniania / Anna Golus

Anna Golus
Uniwersytet Gdański

Wizerunek lesbijskiej rodziny w programie reality show pt. Superniania

Program reality show pt. Superniania był emitowany na antenie TVN w latach 2006–2008. W każdym odcinku – a było ich w sumie 31, w trzech sezonach – występowała jedna rodzina borykająca się z problemami wychowawczymi. Zgodnie z założeniami programu, będącego polską wersją brytyjskiego show Supernanny, rodziny te odwiedzał telewizyjny ekspert – psycholog Dorota Zawadzka – by pod okiem kamer przemienić sprawiające kłopoty dzieci w grzeczne aniołki. Zdecydowana większość rodzin składała się z biologicznych rodziców i ich dzieci. Tylko w jednym odcinku (sezon 2, odcinek 4) wzięła udział nieheteronormatywna rodzina, której wizerunkowi stworzonemu i ukazanemu w tym reality show poświęcony jest niniejszy artykuł.

Rodzina z wyboru

W czwartym odcinku drugiego sezonu Superniani wystąpiła lesbijska para – nieukrywające swojej orientacji autorki bloga les-rodzina.blog.pl, Dominika i Marta, które wychowują wspólnie dwoje dzieci jednej z nich (Dominiki): pięcioletnią Oliwię i siedmioletnią Laurę. Tworzą więc one tzw. rodzinę z wyboru. Termin ten, użyty po raz pierwszy w literaturze anglojęzycznej (families of choice), oznacza rodzinę tworzoną przez osoby nieheteroseksualne, dla których

to właśnie wybór, nie zaś fakt rejestracji związku czy też posiadania dzieci stanowi […] podstawę „założenia rodziny”. Wobec braku instytucjonalnego wsparcia tworzonych przez nich relacji [ludzie ci] sami „powołują do życia swoje rodziny” i niekiedy może dziać się to w innych okolicznościach i być podyktowane innymi względami niż w przypadku związków heteroseksualnych, dla których – jak powszechnie się uważa – zawarcie małżeństwa i decyzja o posiadaniu dzieci stanowią podstawę „założenia rodziny” (Mizielińska, Abramowicz, Stasińska, 2014, s. 57).

Trudno stwierdzić z całą pewnością, ile rodzin z wyboru funkcjonuje obecnie w Polsce. Wszelkie prowadzone dotychczas badania są uznawane za szacunkowe i najprawdopodobniej zaniżone, co wynika między innymi z trudności w doborze reprezentatywnej próby, a także z oporu badanych przed ujawnianiem swojej orientacji seksualnej. Jak podaje Jowita Wycisk (2014):

Najbardziej dokładne dane, jakimi dysponujemy obecnie na temat liczby tego typu rodzin, pochodzą z badania Kampanii przeciw Homofobii przeprowadzonego w latach 2010–2011 wśród ponad 11 tysięcy lesbijek, gejów i osób biseksualnych (LGB). […] Jeśli próba ta byłaby reprezentatywna dla polskiej populacji, to […] można oszacować, iż około 46 500 osób o orientacji nieheteroseksualnej posiada dzieci, z czego około 10 600 wychowuje je w związkach jednopłciowych (s. 142–143).

Po raz pierwszy omawiany tu odcinek Superniani został wyemitowany 30 września 2007 roku, kiedy to zdecydowana większość polskiego społeczeństwa nie uznawała związków nieheteroseksualnych za rodziny. Podejście to zmienia się zresztą bardzo powoli; Mizielińska i Stasińska (2014) – które porównały wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS w latach 2006 (Potrzeby prokreacyjne oraz preferowany i realizowany model rodziny) i 2013 (Rodzina – jej współczesne znaczenie i rozumienie) – podają, że homoseksualną parę bez dziecka „za rodzinę uznało w 2006 roku 6% respondentów, a w 2013 roku 14%, a tę samą parę wychowującą wspólnie dziecko odpowiednio 9% i 23%” (s. 113).

Fakt, że pozostające w relacji osoby tej samej płci, nawet jeśli wychowują wspólnie dzieci, generalnie nie są uznawane za rodzinę, znajduje odzwierciedlenie w mediach. Autorzy artykułu Polski dyskurs publiczny dotyczący rodzin z wyboru w latach 2003–2013 (Arcimowicz, Wasiak-Radoszewski, Dębska, 2014) podkreślają, że w analizowanych przez nich tekstach, pochodzących z czterech (sub)dyskursów: prasowego, blogowego, kościelnego i parlamentarnego,

rzadko mówi się o rodzinie homoseksualnej, o wiele częściej o związkach jednopłciowych lub homoseksualnych, a termin „rodziny z wyboru” – stosowany w literaturze przedmiotu – nie jest używany (s. 102).

Sami zainteresowani, tj. osoby homoseksualne, z reguły uważają tworzone przez siebie związki za rodziny; 94% osób nieheteroseksualnych twierdzi, że rodzinę tworzą osoby tej samej płci wychowujące wspólnie dzieci, a według 88% jest nią również związek jednopłciowy bez dzieci (zob. Mizielińska, Abramowicz, Stasińska, 2014). Jednakże niemal powszechny brak uznania przez społeczeństwo takich relacji za rodzinne wiąże się nie tylko z problemami w życiu codziennym, ale też z koniecznością „udowadniania” innym, że stanowi się rodzinę. W odbiorze społecznym związki gejów i lesbijek

postrzegane są jako niepoważne, co wpływa na to, jak sami negocjują społecznie wartość swoich relacji, jakie strategie przyjmują, by udowodnić „rodzinność”, skoro nie są automatycznie za takowe uznawane (Mizielińska, Abramowicz, Stasińska, 2014, s. 60).

Dla Dominiki i Marty, uczestniczek programu Superniania, udział w reality show mógł być – obok prowadzenia bloga – jedną ze strategii prezentowania swojej rodziny jako rodziny i udowadniania „rodzinności” ich relacji. Inaczej jednak niż na blogu, na którego kształt i treść mają wpływ wyłącznie one same, wizerunek ich rodziny w programie telewizyjnym był efektem pracy wielu różnych osób (producenta, reżysera, scenarzysty, operatorów kamer, montażystów itd.), a nade wszystko podlegał wymogom formatu produkcji, na pierwszym miejscu stawiającego oczekiwania telewidzów (oglądalność), a nie – uczestników.

Telewizja rzeczywistości

Program Superniania należy do (mega)gatunku reality show (lub szerzej: reality TV, telewizja rzeczywistości), w którego w obrębie znajduje się wiele rodzajów programów tworzonych w myśl zasady: „Umieść ludzi w miejscach i sytuacjach ekstremalnych, a następnie filmuj ich reakcje” (Godzic, 2004, s. 109). Ich cechą charakterystyczną jest „hybrydyzacja, a więc tendencja do łączenia rozmaitych formuł i modalności” (Przylipiak, 2004, s. 198): dokumentalizmu z rozrywką, sfery prywatnej ze sferą publiczną, autentyzmu z fikcją. Wiesław Godzic (2005) definiuje takie programy jako te, które polegają

na postawieniu człowieka w sytuacji kryzysowej, a następnie obserwowaniu jego zachowań, przy czym całość powinna być produktem przyjemnym (chociaż kontrowersyjnym jednocześnie) i – rzecz oczywista – odpowiednio przygotowanym do sprzedaży. Możliwe są rozmaite warianty poszczególnych części tej definicji.
[…] gdy to „włożenie w sytuację kryzysową” poprzedza casting oraz dobrowolna zgoda na podglądanie i częściowe ograniczenie wolności – mamy na ogół do czynienia z wybitnie rozrywkowym reality show lub telenowelą dokumentalną (s. 49–50).

Chociaż współtwórcy tego programu przekonywali o jego poradnikowym (dla widzów) i pomocowym (dla uczestników) charakterze, a niektórzy do dziś twierdzą, że Superniania to „najlepszy cykl poradnikowy dla rodziców”, który „nie jest – wbrew klasyfikacji nadanej przez TVN – typowym reality show. Każdy odcinek to dokument, zmontowany w sposób tworzący jednolitą serię” (Zawadzka, 2013), niewątpliwie mamy tu do czynienia właśnie z „wybitnie rozrywkowym reality show”. Wszyscy uczestnicy już w momencie zgłaszania się do programu znajdowali się w „sytuacji kryzysowej” (którą były mniej lub bardziej poważne problemy wychowawcze), kreowanej następnie – by uczynić całość „produktem przyjemnym (chociaż kontrowersyjnym jednocześnie)” – na potężny konflikt, któremu zaradzić może wyłącznie telewizyjny ekspert, tytułowa „superniania”.

Za pomocą wszelkich możliwych środków filmowego wyrazu – takich jak między innymi montaż (np. zestawianie scen ukazujących różne zachowania członków rodziny z komentującymi je wypowiedziami „superniani” do kamery) czy komentarz odautorski (niczym w telenoweli dokumentalnej, „natrętny, łopatologiczny, […] dyktujący widzom, co mają myśleć” (Przylipiak, 2003, s. 35) i niepozostawiający im żadnych wątpliwości) – z materiału nagrywanego w domach uczestników przez parę tygodni stworzono około 40-minutowy odcinek ukazujący drogę do spektakularnej przemiany zachowania dzieci, postawy rodziców i relacji rodzinnych.

Program ten należy więc do szerokiej grupy telewizyjnych produkcji afirmujących niekiedy ekstremalne zmiany w każdej dziedzinie życia (zob. Bogunia-Borowska, 2012, s. 151–182), a zarazem – promujących autorytet telewizji jako instancji, która umożliwia zrealizowanie tych przemian. Jak jednak przekonuje Magdalena Krzpiet (2005):

Telewizja jak życzliwy przyjaciel pomaga rozwiązać problemy, ale – uwaga – największą naiwnością byłoby sądzić, że czyni to z altruistycznych pobudek. Nie – coś za coś. Znajdziemy twojego brata, ale wtedy – i tylko wtedy – gdy oddasz kamerze swoje łzy i oznaki wzruszenia (s. 45).

Uczestnicy programu Superniania w zamian za obietnicę pomocy w rozwiązaniu problemów wychowawczych musieli oddać kamerze łzy nie tylko własne, ale przede wszystkim swoich dzieci, co wiąże się z kontrowersyjną kwestią łamania prawa dziecka do ochrony wizerunku, prywatności i godności (zob. Golus, 2016), i nierzadko nie byli świadomi przykrych konsekwencji upublicznienia życia prywatnego całej rodziny. W 2013 roku jedna z dorosłych uczestniczek tego programu stwierdziła w wypowiedzi dla „Tygodnika Powszechnego”, że jej dziecko „dziś nastoletnie, od początku wstydziło się udziału i do dziś nie chce tego wspominać ani oglądać. W szkole po każdej powtórce spotykają je drwiny. W sumie koszmar i gehenna” (Golus, 2013, s. 12), a kilku innych rodziców przyznało, że udział w programie nie pomógł ich rodzinom, lecz przeciwnie – pogłębił ich problemy.

Również Dominika i Marta żałowały decyzji o zgłoszeniu się do programu, a tuż po premierze odcinka z udziałem ich rodziny dzieliły się swoimi, spisywanymi pod wpływem emocji i szoku, przemyśleniami z czytelnikami bloga les-rodzina.pl. Dominika, podpisująca blogowe notki pseudonimem Nikki (2007), ubolewała nad zmanipulowanym wizerunkiem jej relacji z dziećmi:

Uderzyło mnie to, że to, co widzę, nijak nie pasuje mi do naszego domu, że ani razu nie zobaczyłam przytulających się do nas dzieci, tego, jak im czytam i dyskutujemy wieczorem, […] nie usłyszałam ani jednej swojej z córkami normalnej rozmowy, za to WSZYSTKIE z całości realizacji programu, co do jednej, sceny, kiedy podnosiłam głos. […] Nie sądziłam, że z kochającej się rodziny, z dwóch kobiet, którym na dzieciach zależy jak na nikim innym na świecie, […] można zrobić zimne i nieczułe potwory, egoistki, osoby, którym dzieci w życiu przeszkadzają (2007).

Marta (pseudonim Jenn), podzielając w pełni opinię swojej partnerki, opublikowała na blogu jeszcze bardziej emocjonalny wpis:

super niania…
stek bzdur wyreżyserowany jak tani sitcom…
pisząc to ściągam sobie na głowę sankcje prawne i z pewnością karę pieniężną i nie wiadomo jaką jeszcze, ale kur*** zrobienie z nas potworów, to już za wiele.
homofobiczna reżyserka, która od pierwszego dnia za punkt honoru wzięła sobie zgnębienie nas.. włącznie z tekstami „co, chcecie się wylansować?” […]
ale te tygodnie to nie nasze życie….
nasze życie, nasz dom tak nie wygląda…
według superniani, a raczej tego co stworzyła reżyserka, to kompletny kosmos i Sajgon. […]
w życiu niczego nie żałowałam tak bardzo jak tego programu…
czy coś się zmieniło po programie??
tak, straciłyśmy dobrą opinię, spokojnie szczęśliwe życie, mnóstwo nerwów, kupę pieniędzy… nie zyskałyśmy NIC prócz plakietki „egoistyczny potwór”…
aż mi się płakać chce… (Jenn, 2007)

Na manipulacje wizerunkiem rodziny zwracali uwagę również inni uczestnicy programu Superniania. Jeden z ojców wypowiadających się dla „Tygodnika Powszechnego” stwierdził, że przekłamania obejmowały etap nie tylko montażu, ale również nagrań. Według niego prowokowano dzieci do niektórych zachowań, a „cała atmosfera była stresująca. Nie miała na celu łagodzenia konfliktów, ale raczej ich wywoływanie” (Golus, 2013, s. 11). Konflikty zwiększają bowiem atrakcyjność i widowiskowość programu, co jest priorytetem w każdym reality show.

W zdecydowanej większości odcinków Superniani konflikty te wynikały z nieposłuszeństwa dzieci, ukazywanych zresztą jako odpowiedzialne za problemy całej rodziny. Celem telewizyjnego eksperta było ich poskromienie (za pomocą tyleż prostych, ile kontrowersyjnych metod opartych na behawioryzmie i sprowadzających się do automatycznego karania zachowań nieakceptowanych i nagradzania czynów pożądanych), a tym samym – przywrócenie ładu i harmonii w odwiedzanych domach.

Stereotypowy wizerunek

Odcinek, w którym wystąpiła rodzina Dominiki i Marty, zaczyna się tak samo jak wszystkie inne – od prezentacji rodziny, ze szczególnym uwzględnieniem niewłaściwych zachowań dzieci, a także oceniających je i obarczających winą komentarzy narratora („Ten przypadek będzie wymagał sporo cierpliwości i zatyczek do uszu. Laura i Oliwia zamieniły rodzinę w chaos. Czy «superniania» przywróci tu ład i porządek?”) oraz telewizyjnego specjalisty (określającego młodszą dziewczynkę mianem „niezłego ziółka”, a starszą – „małej skarżypyty”). Postępowanie dzieci zostało napiętnowane i uznane za najbardziej prawdopodobną przyczynę problemów również w przygotowanym przez producenta opisie tego odcinka, przedrukowanym między innymi w serwisie kobiety-kobietom.com:

Siedmioletnia Laura i pięcioletnia Oliwia, dziewczynki pełne energii i pomysłów, są dla młodych mam nie lada utrapieniem. Krzyk, płacz i wybryki córek wyraźnie kolidują z domową pracą Dominiki i Marty. W mieszkaniu panuje chaos. Dzieci mają silne i trudne charaktery. Oliwia nie słucha żadnych poleceń, wrzeszczy i histeryzuje. Młode mamy nawet przez kilka godzin nie potrafią jej uspokoić. Z kolei Laura nieposłuszeństwo pokazuje otwarcie i stanowczo, jest pyskata. Do kłótni dochodzi często również między samymi dziewczynkami. W nerwowych sytuacjach Dominika i Marta zostawiają dziewczynki i uciekają na balkon. Bezradność mam wymaga interwencji Superniani. Z początku wydaje się, że wszystkiemu winne są niesforne dzieci. Jednak po krótkiej obserwacji Superniania wysuwa zaskakującą diagnozę. Przyczyną domowych problemów okazują się być ciągłe zakazy… (Superniania pomaga rodzinie lesbijek, 2007).

Twórcy programu już w opisie odcinka sygnalizują, że w tej rodzinie odpowiedzialność za problemy ponoszą (wyjątkowo) nie dzieci, lecz dorośli. W samym programie natomiast, po standardowym wprowadzeniu eksponującym nieakceptowane dziecięce zachowania jako źródło kłopotów rodzinnych, następuje również typowa dla formatu „obserwacja problemów”, polegająca na tym, że telewizyjny ekspert przygląda się codzienności rodziny, nie ingerując ani nie komentując, i na tej podstawie stawia „diagnozę”, którą następnie przekazuje (rodzicom i widzom) podczas rozmowy z rodzicami.

Według „superniani” przyczyną problemów w tej rodzinie są nawet nie tyle „ciągłe zakazy” (choć na to również Zawadzka zwraca uwagę, mówiąc do Dominiki i Marty: „Dzieciom w waszym domu dużo więcej nie wolno niż wolno. Im nie wolno nic!”), ile brak uczuć i zainteresowania dziećmi. Marta dowiaduje się od specjalisty z telewizji, że jest „niebywale ostra”, „bardzo restrykcyjna”, „nakazowo-zakazowa”, jak „zły policjant”, „strażnik”. Dominika z kolei otrzymuje informację, że wprawdzie kocha córki, ale nie okazuje im tego w wystarczający ani odpowiedni sposób („mimo że ty więcej okazujesz uczucia dziewczynkom, to też jest wszystko takie z dystansu”). Do obu natomiast skierowane są słowa: „W ogóle się nie zajmujecie dziećmi!”.

Jeszcze dobitniej Zawadzka komentuje relacje w tej rodzinie pod koniec odcinka, kiedy to okazuje się, że kobiety nadal popełniają te same błędy, które miały naprawić, korzystając z jej porad. Ekspertka przedrzeźnia wówczas Dominikę, mówiąc w rozmowie z nią i Martą:

No wiem, że za mało czasu poświęcam swoim dziewczynkom, ale w ogóle, to o co ci chodzi, nianiu, o co ci chodzi? Powiedz mi, co mam zrobić, żeby moje dziewczynki siedziały w swoim pokoju. Powiedz mi, co mam zrobić, żeby one się sobą potrafiły zająć. Powiedz mi, co mam zrobić, żebym miała święty spokój. Takie jest moje podsumowanie twojego funkcjonowania.

Następnie w wypowiedzi do kamery podsumowuje cały odcinek słowami: „Na ogół zjawiam się po to, żeby poskramiać dzieci, a tutaj postępuję nieco inaczej – daję dzieciom trochę więcej wolności”. O ile bowiem zazwyczaj rozwiązywanie problemów rodziny w Superniani polega na przymuszaniu dzieci do posłuszeństwa i uczeniu rodziców konsekwentnego egzekwowania zakazów i nakazów, o tyle w tym odcinku dorosłe uczestniczki miały się nauczyć, jak zajmować się dziećmi, okazywać im uczucia, bawić się z nimi i spędzać wspólnie czas. Znalazło się tu wprawdzie miejsce na jedną ze sztandarowych metod „superniani” – ignorowanie tzw. histerii dziecka (będące, swoją drogą, zaprzeczeniem czułości, troski i wsparcia w trudnych chwilach) – ale główną nauką, jaką uczestniczki (a przy okazji osoby oglądające program) miały przyswoić, była lekcja macierzyństwa dla lesbijek, które do tej roli w ogóle się nie nadają.

Z komentarzami ekspertki współgrały bowiem wmontowane do programu sceny ukazujące Dominikę i Martę jako osoby zajęte głównie własnym sprawami i swoją relacją, którym dzieci przeszkadzają w pracy i w życiu, zwracające się do nich chłodno, oschle, surowo. Telewizyjny wizerunek tej lesbijskiej pary rzeczywiście można streścić słowami, których Dominika użyła na swoim blogu: „zimne i nieczułe potwory, egoistki”.

Sposób, w jaki ukazano rodzinę lesbijek w programie Superniania, odzwierciedla stereotypy dotyczące macierzyństwa homoseksualnych kobiet. Jak przekonuje Majka-Rostek (2014)

lesbijki traktowane są jako matki „nieodpowiednie” z wielu powodów. Po pierwsze wykazuje się tu negatywne konsekwencje braku mężczyzny w rodzinie. Dzieci postrzegane są jako niemające szans na pomyślną socjalizację, ze względu na brak właściwego wzorca męskiego. Według zwolenników tej perspektywy chłopcy wychowywani przez kobiety nie będą mieli możliwości uzyskania pełnej i właściwej męskiej tożsamości, dziewczynki zaś pozbawione będą modelu mężczyzny, do którego powinny się odnosić, konstruując swoją wizję przyszłego małżonka. Oprócz niewłaściwej socjalizacji genderowej w tego rodzaju dyskursie pojawia się zagrożenie niewłaściwą socjalizacją seksualną i wychowywanie kolejnych pokoleń gejów i lesbijek. Aktywizowany jest też stereotyp męskiej lesbijki, która nie posiada kobiecych cech macierzyńskich niezbędnych do właściwego wychowywania dzieci (s. 62–63).

Dominika i Marta zostały ukazane właśnie jako kobiety, które nie mają „kobiecych cech macierzyńskich niezbędnych do właściwego wychowywania dzieci” – ich telewizyjny wizerunek jest bowiem pozbawiony takich stereotypowych wyznaczników kobiecości i macierzyństwa, jak ciepło, empatia, troska, czułość. Wizerunek lesbijskiej rodziny w programie Superniania to obraz dwóch – jak mawiała Zawadzka – „papużek nierozłączek”, które mieszkają z dziećmi, ale nie potrafią zajmować się nimi ani okazywać im uczuć, nie nadają się więc do odgrywania roli matek.

Warto też dodać, że choć bohaterki tego odcinka nie ukrywają swojej orientacji seksualnej, jego twórcy pozostawili widzom pewien margines niepewności co do rzeczywistych relacji kobiet. Dominika przedstawia swoją partnerkę słowami: „To jest Marta. Od ponad dwóch lat wspólnie mieszkamy i wychowujemy Laurę i Oliwię”, a w całym odcinku ani razu nie padają słowa „lesbijki”, „para homoseksualna” czy – tym bardziej – „rodzina lesbijska”. Twórcy programu Superniania z jednej strony dają więc homoseksualnej rodzinie możliwość zamanifestowania swojej obecności w mediach, a nawet w przeciwieństwie do większości naszego społeczeństwa przyznają jej prawo do określania się mianem „rodzina” (prawdopodobnie wyłącznie dlatego, że wymaga tego format produkcji), ale z drugiej strony – nie artykułują wyraźnie, o jaką rodzinę chodzi.

Telewizja rzeczywistości bywa uznawana za przejaw

ostatecznej demokratyzacji komunikacji publicznej, dzięki której wszyscy, a nie tylko szczególnie uprzywilejowani, mają prawo do zabierania głosu, do wyrażania opinii, do prezentowania się na forum publicznym (Przylipiak, 2004, s. 204).

Przedstawicielki marginalizowanej grupy społecznej – Dominika i Marta – rzeczywiście otrzymały w programie Superniania prawo do zaprezentowania się i zabrania głosu na forum publicznym, jednakże zabiegi, których dokonali twórcy tego reality show, spowodowały, że efekt prezentacji tej rodziny znacznie odbiega od wizerunku, jaki same chciałyby tworzyć.


Bibliografia

Arcimowicz, K., Wasiak-Radoszewski, A., Dębska, K. (2014). Polski dyskurs publiczny dotyczący rodzin z wyboru w latach 2003–2013. Studia Socjologiczne, 4, 215, 79–110.

Bogunia-Borowska, M. (2012). Fenomen telewizji. Interpretacje socjologiczne i kulturowe. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Godzic, W. (2004). Telewizja i jej gatunki. Po „Wielkim Bracie”. Kraków: Universitas.

Godzic, W. (2005). „Big Brother”, czyli flirt telewizji z rzeczywistością. W: W. Godzic (red.), 30 najważniejszych programów TV w Polsce, (s. 47–55). Warszawa: Trio.

Golus, A. (2013). Intymność na sprzedaż. Tygodnik Powszechny, 25, 10–12.

Golus, A. (2016). Dziecko w reality TV – podmiot czy przedmiot? Udział dzieci w programach „telewizji rzeczywistości” a prawo dziecka do prywatności i godności. Gdańskie Zeszyty Kulturoznawcze, 2, 20–33.

Jenn (2007). Aż mnie… http://les-rodzina.blog.pl/?p=415. Dostęp: 3.12.2015.

Krzpiet, M. (2005). Fenomen ekshibicjonizmu w telewizji. Kraków: Oficyna Wydawnicza „Impuls”.

Majka-Rostek, D. (2014). Macierzyństwo lesbijek – wybrane konteksty społeczne. Studia Socjologiczne, 4, 215, 59–76.

Mizielińska, J., Abramowicz, M., Stasińska, A. (2014). Rodziny z wyboru w Polsce. Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych. Warszawa: Instytut Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

Mizielińska, J., Stasińska, A. (2014). Prywatne jest polityczne: Strategie emancypacyjne rodzin z wyboru w Polsce. Studium wybranych przypadków. Studia Socjologiczne, 4, 215, 111–140.

Nikki (2007). Moje trzy grosze i List Otwarty. http://les-rodzina.blog.pl/?p=416. Dostęp: 3.12.2015.

Przylipiak, M. (2003). Najnowsze tendencje dokumentalizmu TV. Zeszyty Telewizyjne, 1, 26–44.

Przylipiak, M. (2004). U źródeł reality show. Słupskie Prace Filologiczne, 3, 193–205.

Superniania pomaga rodzinie lesbijek (2007). http://kobiety-kobietom.com/news/art.php?art=4709. Dostęp: 3.12.2015.

Wycisk, J. (2014). Postawy przyszłych psychologów wobec rodzin nieheteroseksualnych z dziećmi. Studia Socjologiczne, 4, 215, 141–158.

Zawadzka, D. (2013). Proszę wyjaśnić to mojej mamie. http://dorotazawadzka.natemat.pl/61061,prosze-wyjasnic-to-mojej-mamie. Dostęp: 3.12.2015.